15 września 2004 11:58 Porażka. Klęska. Moja wspaniała dziewczyna mnie zostawiła ;(
Moja dziewczyna zostawiła mnie dla innego ;( Dlaczego?? A dlatego że jakiś koleś (którego znam) powiedział jej, że chciałby z nią być, a dobrze wiedział że ona jest ze mną (bo nieraz widział nas razem, wtulonych w siebie) i że jesteśmy razem bardzo bardzo szczęśliwi, że gdy jesteśmy razem to nie istnieje nic poza nami i naszą miłością!! Dlaczego gdy dwoje ludzi bardzo się Kocha, jest im dobrze ze sobą to musi znaleźć się ktoś kto im to wszystko zepsuje, a zwłaszcza zepsuje jednej osobie, tej która po tym zostaje sama i bardzo cierpi?? Skąd się biorą tacy ludzie co niszczą szczęście innych?? Wszystko byłoby może inaczej gdyby mi tak bardzo na niej nie zależało, gdybym tak bardzo jej nie kochał, gdybym tak bardzo za nią nie tęsknił. Koleś powiedział jej, że chce być z nią w połowie sierpnia, a parę dni wcześniej i później widział nas razem szczęśliwych, nawet razem z nami (i dwoma/trzema innymi osobami) szedł na spacer, wtedy my szliśmy wtuleni w siebie – odległość miedzy nami wynosiła max 10cm. Wszystko układało mi się z nią idealnie, dobrze się rozumieliśmy było idealnie. Powiedziałbym że byliśmy idealni. Wiec dlaczego wszystko się rozwaliło przez jednego idiotę?? Fakt, ze kiedys powiedziałem jej, że chcę żeby była szczęśliwa z innym jak mnie nie będzie, ale ja jestem i to tylko dla niej i chcę być tylko jej misiem!!!! A tamto powiedziałem ok 4m-cy temu - wtedy byłem uwiązany przez rodziców, a każda moja decyzja była przez nich odrzucana i nie chciałem żeby kiedyś została sama przez to, że mówiła że kocha tylko mnie i niema innego poza mną!! Teraz gdy moi rodzice nie mają nic przeciwko niej i temu żebym do niej jeździł, nawet bardzo ją lubią, to ona mnie odrzuca ;( DLACZEGO??? No, ale jak się rozwaliło to jak wiadomo, należy się nie poddawać, więc się nie poddałem i walczyłem o nią. Z początku gdy powiedziała mi, że ma innego to... nie wierzyłem, w to – myślałem że to jakiś żart z jej strony, że chce mnie sprawdzić jak bardzo ją Kocham, ale to nie był żart ;( Po dwóch dniach postanowiłem działać!! Liczyłem na dobre skutki tego, czyli na to że zmieni zdanie i... zaczęła się wahać z kim chce być. W piątek 10.09.2004 zadzwoniłem do niej i rozmawialiśmy ok. godzinę przez kómorę. Wszystko zaczęło stawać się jasne i zabłysło światełko nadziei dla mnie, że jednak ja odzyskam. Wiec postanowiłem od razu (ale nie powiedziałem jej tego), że: - wybaczę - uwierzę i zaufam jej - dam drugą szanse jej, tzn nam - nie będę zwracać uwagi na to co zrobiła - będę starać się ją odzyskać za wszelką cenę Czyli chcę żeby było tak jak dawniej. Później w czasie rozmowy powiedziała mi kilka ważnych rzeczy, że chciała spróbować jak będzie jej z innym, że tak naprawdę go nie Kocha tylko mnie, że wie że z nim nie będzie długo, że chce mnie a nie jego, że ja jestem tym naj... naj... i jedynym. Dalej... zaczęła mówić, że jest głupia, że nie wie po co to zrobiła, że chce mieć drugą szanse. Więc moje postanowienia nabrały odzwierciedlenia w praktycy i wtedy już wiedziałem co zrobię – chcę być z nią dalej szczęsliwy!! Wtedy ona powiedziała mi, że powie mu, że wraca do mnie i w niedziele (12.09.2004) będzie się z nim widziała i mu powie co zdecydowała. Byłem tak bardzo szczęśliwy, że mogłem te 140km które nas dzieli przejść na nogach i zostać z nią na zawsze, od razu zapomniałem co zrobiła, a przynajmniej wyleciało mi to z głowy). Minęła niedziela i w poniedziałek napisałem do niej eSa, że mam wrażenie że mu nic nie powiedziała i miałem rację, nie powiedziała mu, a na dodatek odpisując powiedziała, że w piątek mówiła mi że potrzebuje dwa tygodnie na to żeby wymyślić jak mam mu to powiedzieć. Wtedy się załamałem, myślałem, że wszystko to co najgorsze jest już za mną, a tu nagle jak grom z jasnego nieba spada na mnie coś takiego. Gdyby mi powiedziała od razu, że potrzebuje na to czasu, że nie wie jak to zrobić, że musi na spokojnie wymyślić jak ma mu powiedzieć, że wraca do mnie to... zrozumiałbym, bo wiem ze to trudne, ale wg niej lepiej było o tym nie wspominać, lepiej było mnie zranić i zdołować jeszcze raz ;( No, ale nic... przemyślałem sprawę i wieczorem podjąłem decyzję. Zadałem jej cztery pytania (1.Kogo Kochasz? 2.Z kim chcesz być? 3.Skim Ci jest lepiej? 4.Kto kim jest dla Ciebie?) na które miała sama odpowiedzieć i podjąć decyzję z kim chce być. Jej decyzja miała zostać wykonana w trybie natychmiastowym. Ale poprosiła o czas do dnia następnego, bo musi to jeszcze raz przemyśleć. Zgodziłem się. Dnia następnego wieczorem odpisała, że wybiera jednak tamtego, gdy przeczytałem tego esa to po polikach bezwiednie popłynęły mi łzy. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Byłem jak obłąkany. Postanowiłem odpisać. Nie zastanawiałem się czy wiem co robię, bo zadziałała we mnie siła wyższa. Odpisałem pytając – Dlaczego on?? Czy ja za mało się starałem?? Czy jestem aż tak beznadziejny, że nie warto ze mną być, żyć i Kochać mnie?? //nie odpowiedziała// Było jeszcze mnóstwo pytań, wśród nich, to najważniejsze – CZY MAM SZANSĘ JĄ ODZYSKAĆ?? Długo nie odpisywała, ale w końcu... odpisała, że „RACZEJ NIE”. Zapytałem jeszcze raz – CZY JEJ DECYZJA JEST OSTATECZNA?? Odpowiedz mnie dobiła: „TAK, ostateczna”. Znowu popłynęły łzy, ale nie poddałem się – znowu napisałem – zapytałem czy mój przyjazd cokolwiek dałby i czy zmieniłaby zdanie?? Odpisała: „RACZEJ NIE”. Napisałem jeszcze raz pytając: Czy moje starania nic nie dały?? Po co było to wszystko, po co były te prośby i postanowienia mojej i jej?? Po co było to wszystko?? Nie odpisała ;( Wszystko zakończyło się na tym, że ja mieszkam 140km od niej i nie moge być ciągle przy niej, nie mogę być przy niej wtedy kiedy tego potrzebowała, nie mogłem jej przytulić gdy było jej ciężko albo źle, ale zawsze jest telefon i można zadzwonić i pogadać, ale gdybym mogł to bym był 24h na dobe przy niej - to jest pewne!! Ale czy ja tego nie wynagradzałem jak sie spotykaliśmy? Wg mnie wybagradzalem i to najlepiej jak potrafiłem. Ale nic to nie dało ;(
A ciekawe co by było gdybym wyjechał za granicę, czy też zrezygnowałaby ze mnie bo byłbym za daleko?? Czy jakbym był jej mężem i wyjechałbym gdzieś to czy wtedy też by tak zrobiła?? Ciekawe!? Ale zapewne tak, bo on mieszka bliżej niej i co z tego, że kochałaby mnie, a ja ją skoro on byłby bliżej - czy wtedy też nie liczyłoby się uczucie tylko odległość nas dzieląca??
Każdy normalny chłopak po takim czymś wyzwałby dziewczynę i poszedł dalej, ale ja... nie potrafię, nie chcę, nie umiem, nie mogę, a jakby mało było tego to... ja ją nadal KOCHAM ;( Chciałbym moc teraz powiedzieć, że za tydzień albo dwa Ona napisze albo zadzwoni do mnie i powie, że sie myliła, że mimo tego miesiąca który spędziła z nim to nadal Kochala i Kocha mnie, że każdego dnia i nocy bedąc z nim myślała o mnie i że chce wróci do mnie, ale to jest nie możliwe, bo tak się nie stanie, bo ona tego nie zrobi, a jak zrobi to.... /jak znam siebie/ to przyjme ją z otwartymi ramionam i wybacze od razu, chyba że jakaś inna mnie zechce (w co wątpie, a wręcz jest to nie możliwe).
Teraz jestem załamany, bo wszystko to co Kochałem, w to co wierzyłem odeszło ode mnie na zawsze, a wszystkie moje starania poszły na marne. Uczucia jakimi obdarzyłem wspaniała osobę są dla niej niczym, tak samo jak moje słowa i czyny. Po tylu wylanych łzach... Nasuwa się pytanie: CZYM DLA KOBIETY JEST BAZGRANICZNA MIŁOŚĆ KOGOŚ KTO JĄ KOCHA POMIMO TEGO JAK POSTĄPIŁA?? Odpowiedź jest prosta: NICZYM !!! Bo kobieta jak chce to i tak zrani pomimo ogromnych starań, a mówią że to facet jest świnia, że to facet zawsze rani, że to facet jest najgorszy – ja mam inne zdanie na ten temat, zupełnie inne, wyraziłem jej już wcześniej. Mam już dosyć – lepiej byłoby gdybym nie istniał, albo popełnił teraz samobójstwo, bo niema dla kogo żyć, niema dla kogo się starać, niema już zupełnie nic, żadnych wartości trzymających przy życiu. A każda nowa próba będzie przypominała to jak zostałem potraktowany ;( i jak się zakończył wspaniały (przynajmniej dla mnie było wspaniale i cudownie) związek z tak wspaniała osobą.


Szkoda, bo mialam Ci duzo do powiedzenia!! Duzo waznego do powiedzenia!
Jak bedziesz chciala kiedys pogadac to zostaw tu wiadomosc, a ja zobacze co da sie zrobic! Moze znajde czas zeby posiedziec na necie i pogadac z Toba o facetach.
Jedno co moge Ci teraz powiedziec to to, ze... glupio postapilas zostawiajac go, to bylo zachowanie... niezdecydowanej małolaty, ktora nie wie czego chce - a jedyne co potrafi robic to ranic ludzi, bez wzgledu na ich uczucia!!
Za pare tygodni albo miesiecy ktos zrani Ciebie, bardziej niz Ty Obka!!
Wtedy poznasz smak goryczy i bedziesz chciala go spowrotem, ale bedzie za pozno!!]
WIerz mi, wiem to wszystko z wlasnego doswiadczenia!!
Czekam wieczorem ok 21.00-22.00 do 23.00 (max 24.00)!!
Badz PROSZE, to tylko rozmowa!!
moge byc (albo bede) na Gadu-Gadu do ok 12.50 bede czekac na Ciebie Patrycjo i na rozmowe o facetach :)
Mam nadzieje ze bedziesz, bo w poniedzialek Cie nie bylo, a ja czekalam :(
Teraz tez bede czekac, w srode od 7.15 do 12.50 i od ok 21.00-22.00 do 23.00
Widze ze bylo wam bardzo dobrze ze soba, wiec zostancie razem dalej!!
Mam propozycje dla Ciebie Patrycjo - odezwij sie w powniedzialek (o 15.30) albo srode (o 7.15 albo kolo 21.00 - 22.00) do mnie na Gadu-Gadu pod nr: 2317505
Pogadamy o wszystkim, a w szczegolnosci o facetach :)
Bede czekac na Ciebie i na rozmowe.
Mialam identyczna sytuacje (rok temu), bylam z chlopakiem ponad 9 miesiecy - bylo nam ze soba super, zawsze jak bylam z nim (w jego towarzystwie) to... czulam sie wspaniale, czulam sie najwspanialsza kobieta na swiecie, traktowal mnie jak boginie - zawsze byl mily i czuly. Nigdy nie zrobil mi krzywdy, nigdy nie powiedzial czegos zlego, i zawsze dbal o mnie, o moje bezpieczenstwo, staral sie ze wszystkich sil !! !!
Ale mieszkal 190 kilometrow ode mnie i widywalismy sie raz albo dwa razy w miesiacu (plus czesciej jak wypadaly jakies swieta - urodziny, imieniny, wolne od szkoly), ale kazde spotkanie wynagradzalo mi to czekanie na niego. Gdy byl obok to wtedy nie istnialo nic poza nami, dal mnie byl tylko on, on, on i on !! !! A dla niego bylam tylko ja, ja, ja !! !! I nic poza nami !! !!
Az pewnego dnia pojawil sie inny, zupelnie inny niz ten z ktorym bylam. Mieszkal blisko, bo nie dawno sie przeprowadzil tu do nas, do mojego miasta (tzn wsi). I... zaczelismy sie spotykac, nic nie mowilam temu ktory mieszkal daleko, bo... nie wiem czemu. I na ktoryms z kolei spotkaniu on zaproponowal mi zebym byla z nim... nie wiedzialam co zrobic i nic mu nie odpowiedzialam. Ale w koncu postanowilam, ze jest okazja miec kogos kto mieszka blisko i zawsze bedzie obok, to szkoda marnowac takiej okazji... i zgodzilam sie, zostawilam tamtego i poszlam do tego nowego, ktory mieszkal blizej. Ten ktory mieszkal daleko niechcial sie pogodzic z mysla, ze go zostawilam dla kogos kto mieszka blisko, dla kogos z kim mnie nic nie laczylo oprocz tego ze miszka blisko mnie - ciagle mowilam o tym, ze on mieszka blizej.
Ale stalo sie - zostawilam go :( On probowal mnie odzyskac, ale ja uparcie nie chcialam byc z nim, bo byl za daleko, a ten drugi tuz obok.
Kilka razy sie zawahalam czy nie wrocic do niego, ale... znowu pojawiala sie ta odleglosc, a ten byl tu na miejscu i odsunelam tamtego na bok, bo byl (za)daleko !! !!
Teraz jedynie mam wspomnienia tego jak mi bylo dobrze (z tym co mieszka daleko - pyszczek), tego kim dla niego bylam, jak mu bylo dobrze ze mna, jak wiele dla niego znaczylam... a w chwili obecnej... jestem sama :(
Bo on (ten ktory mieszka daleko) ma dziewczyne, a na mnie nie zwraca uwagi, a ten ktory mieszka blisko... mnie zostawil bo... zalezalo mu tylko na moim ciele :( a ja nie chcialam sie z nim przespac, a poza tym okazal sie... palantem bez niczego - bez wygladu, bez charakteru (z poczatku wydawal sie cudowny), bez szacunku do mnie, bez staran o mnie :( Traktowal mnie jak przedmiot - przynies, odnies, podaj.
A pyszczek... staral sie, szanowal mnie, mial super charakter, gotow byl na wszystko dla mnie, ale go odsunelam :( Glupia bylam !! !! !! !! !!
WIEC PATRYCJO, JEZELI NAPRAWDE KOCHASZ OBKA TO... WROC DO NIEGO, BO DRUGIEGO TAKIEGO JAK ONA NIE ZNAJDZIESZ, A ZA PARE TYGODNI BEDZIESZ PLULA SOBIE W BRODE CO NAJLEPSZEGO ZROBILAS!!!
UWIERZ MI, BO PO TYM CO PRZESZLAM WIEM, ZE ODLEGLOSC NIEMA NIC DO MIOŚCI, DO BYCIA ZE SOBA!!
WIEM, ZE SA CHWILE ZLE I TRUDNE, W KTORYCH MARZY SIE TYLKO O TYM ABY KTOS NAS PRZYTULIL, POCALOWAL, POKLEPAL PO PUPCI, ALE TEGO KOGOS NIEMA PRZY NAS :( Ale spojrz na to z innej strony, gdy jest obok nas to jest prze-cudnie, bo przytula, caluje, poklepuje, bierze na kolanka... wynagradza nam kazdy dzien oczekiwan na siebie !! !!
Teraz gdybym mogla to zrobilabym wszystko zeby tylko odzyskac mojego pyszczka, bo nie moge znalesc nigdzie takiego jak on, a jakby tego bylo malo to... kazdego ktorego poznaje porownuje do niego, w kazdym szukam takich cech jak on mial, ale jak do tej pory zaden niema! Kazdy jeden jest gorszy, duzo gorszy... :(
A pyszczek byl cudowny :*
Moja rada dla Ciebie Patrycjo:
WROC DO NIEGO, DO OBKA !! !!
KOCHAJ GO TAK JAK ON CIEBIE !! !!
POZWOLCIE SOBIE BYC ZE SOBA SZCZESLIWI !! !!
BO NIE ZNAJDZIESZ NIGDZIE DRUGIEGO TAKIEGO, pomimo tego ze teraz uwazasz ze ten z ktorym jestes jest lepszy od niego, wierz mi - ja wiem co mowie, juz przez to przeszlam !! !! I drugi raz takiego bledu nie popenilabym !! !! ale kolejnej szansy juz nie dostane :(((
K O B I E T O
W R O C
D O
N I E G O
B O O N
C I E
K O C H A
P O M I M O
T E G O
C O M U
Z R O B I L A S!!!
hihi ale wypracowanko :)
mam nadzieje, ze zmienisz zdanie, bo to co napisalam to prawda o mojej glupocie, a nie chce zeby kolejna z nas popelnila taki sam blad jak ja :(
Gdybym był tym jedynym to z wielką tęsknotą czekałaby na mnie i na nasze kolejne spotkanie, choćby miało ono trwać tylko godzinę czy dwie i tak czekałaby na nie tyle ile trzebaby było.
JA JĄ NADAL KOCHAM I JESZCZE DŁUGO NIE PRZESTANE KOCHAĆ, POMIMO TEGO CO MI ZROBIŁA I JAK POSTĄPIŁA, SZKODA TYLKO ŻE Z JEJ STRONY NIE JEST TAK SAMO
Cóż.... przynajmniej wie, że Ją Kocham szczerze i bezgranicznie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W każdym bądź razie.. widocznie to nie była ta jedyna, dla Ciebie.
Dodaj komentarz